na styku

zapiski na styku obserwacji i prowokacji, cynizmu i liryzmu, blagi i powagi

Wpisy otagowane „czytam”

  • środa, 18 kwietnia 2012
  • piątek, 25 marca 2011
  • piątek, 19 października 2007
    • nie lubię poezji

      znowu usłyszałam, że jestem taka nieromantyczna. ja nieromantyczna? a "przeminęło z wiatrem" kto cytuje w co drugiej notce na blogu i w co trzecim zdaniu w życiu? a kto musi ciągle zdrapywać stearynę z parapetów, bo się zachciało świeczki wieczorem palić, ale knot się przekrzywił i wszystko wypłynęło? ja bardzo lubię filmy o miłości, o ile nie są milusie-słodziusie i nie mają happy endu (bo fantastyki już serio nie lubię), a najlepiej gdy al pacino gra w nich gangstera. książki o miłości też, o ile akcja zaczyna się od ślubu i potem jest już tylko gorzej, a nie na odwrót. a w podstawówce nawet wiersze o miłości pisałam, ale były tak depresyjne, że po kilku ofiarach śmiertelnych wśród czytelników przerzuciłam się na komiksy. i naprawdę uczuciowe ze mnie dziewcze, tylko bardziej niż zachody słońca wzruszają mnie obdrapane podwórka i kamienice, bo to tam najczęściej materializuje się ta cała miłość.

      nie moja wina, że tak mam. no niecałkiem moja. przede wszystkim to wina edukacji. na szczęście nie przykładałam się za bardzo do nauki, bo żeby słuchać jakiegoś nauczyciela, musiał wzbudzać we mnie uznanie i respekt, ale żadnej polonistce-słowacki-wielkim-poetą-był nie udało się wpisać w skromny poczet moich autorytetów. a już zupełnie sobie odpuściłam lekcje polskiego, jak w liceum babka powiedziała mojej koleżance, która jest urodzoną pisarką i której wydawcą kiedyś zostanę (więc nie mogę powiedzieć, która to, bo mi zaraz ją zgarnie inne wydawnictwo, zresztą mam więcej takich kur znoszących złote jaja na widoku, ha!) żeby pisała bez stylu, bardziej konwencjonalnie.

      tak więc dziękuję ci bardzo kochana szkoło za to, że nie lubię poezji i ciężko mi pozbyć się stereotypów na jej temat. nie lubię tej romantycznej, narodowo-wyzwoleńczej, ku pokrzepieniu serc, do niedoszłych kochanek i agonalnej, gdzie bohater kona przez kilkadziesiąt wersów i jedyne o czym marzy czytelnik, to dobić drania! to szkoła właśnie sprawiła, że na widok tekstu pisanego na mniej niż całą szerokość kartki, z przerwą co parę linijek, dostaję drgawek. oczywiście znajdą się nieliczne wyjątki, jak białoszewski, młodożeniec, bursa, tuwim (nie tylko za "lokomotywę"!). i staff, ale tylko wtedy, gdy ma nastrój nie lepszy niż w "deszczu jesiennym". a z bardziej współczesnych... może dehnel.

      lubię poezję chyba tylko za to, że niektórzy zamiast pisać cztery tomy, napiszą cztery wersy i efekt jest ten sam, a o ile łatwiej przeskoczyć opisy przyrody. lubię poezję za zwięzłość, lapidarność i suspens. ale takiej poezji trzeba się naszukać... bo większość poetów cierpi za miliony, a czytelnicy razem z nimi.

       

      Andrzej Bursa

      POETA

      Poeta cierpi za miliony
      Od 10 do 13.20
      Od 11.10 uwiera go pęcherz
      wychodzi
      rozpina rozporek
      zapina rozporek
      Wraca chrząka
      i apiat’
      cierpi za miliony

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „nie lubię poezji”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tiferet
      Czas publikacji:
      piątek, 19 października 2007 11:00