<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>na styku</title>
    <link>http://nastyku.blox.pl/html</link>
    <description>zapiski na styku obserwacji i prowokacji, cynizmu i liryzmu, blagi i powagi</description>
    <lastBuildDate>Sat, 4 Feb 2012 16:48:51 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>bum cyk cmyk</title>
      <link>http://nastyku.blox.pl/2012/02/bum-cyk-cmyk.html</link>
      <description>&lt;p&gt; że pod kolorem np. oliwkowym może kryć się wiele różnych barw, w zależności od producenta farby, jestem w stanie zrozumieć. wszak w samej hiszpanii jest ponad 200 odmian oliwek. ale, że porównując kolor we wzorniku, na ekspozycji, na wiaderku, w wiaderku i na ścianie widzę 5 różnych barw zrozumieć mi ciężko... bo skoro wybieram milkshake malinowy, to spodziewam się m o c n o rozbielonego czerwonego, powiedzmy pąsowego ( eksperymentować z różowym  - powiecie - szaleństwo!). tymczasem zamiast  shake dostaję smoothiesa! nie powiem, zdziwko mnie hapło. ale postawszy chwilę pośród tych różowych ścian uznałam, że choć mogłoby być trochę jaśniej, źle nie jest. w końcu mogła wyjść magenta (lata pracy w wydawnictwach, robią swoje...)! a przy otwartej łazience, stwierdziłam wręcz, że zielone kafelki w łazience z tym malinowym progiem w przedpokoju współgrają jak kermit z piggy!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;podobnie było z taubenblau (po ludzku - szaroniebieskim). bardzo długo szukałam czegoś niezbyt szarego i niezbyt niebieskiego, aż w końcu Grześ podpowiedział pigment &amp;#65279;szafirowy. z opakowania zapowiadało się obiecująco. po zmieszaniu z białą farbą wyszedł nam idealny balans między niebieskością i szarością. próba na ścianie również nie zdradzała znaczących odchyleń od koloru gołębiego, który mi się marzył. heh i tu okazało się, że prędzej jakaś mewa zachwyci się tymi ścianami niż gołąb. lazur może to to nie jest, ale taka już lekka morska bryza to owszem. oczywiście - czas na pocieszenie - mógł wyjść cyjan!  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;i wiecie co? okazuje się, że jedynym bezpiecznym kolorem jest kolor zębów nauczycielki z reklamy colgate. otóż tak, czy ciemniejszy, czy jaśniejszy beżowy to zawsze beżowy. nie ma bata by zaskoczył nas odcieniem zbyt brunatnym lub chamois (taka pożółkła kartka). i pasują do niego meble w każdym kolorze, szczególnie w modnym w tym sezonie wenge. ale, jeśli myślicie, że wenge to taki ciemny brązowy, wpadający już w czerń, to się mylicie. ostatnio w katalogu mebli jednej z popularnych marek meblowych widziałam meble w kolorze wenge biały. kompletnie białe. i co na to cmyk?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://nastyku.blox.pl/resource/6a00d83451bdba69e20120a5a2b4e2970b450wi.jpg" alt="" width="450" height="360" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;od 35 lat opracowuję paletę białych farb. w moim laboratorium znajdą państwo około 370 odmian bieli - od ciepłej, dziennej nieco przezroczystej do zimnej, nocnej nieco czarnej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://nastyku.blox.pl/resource/6a00d83451bdba69e201311005622a970c450wi.jpg" alt="" width="450" height="355" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; nie kanarkowo-melonowe. nie amarantowo-spiżowe. wnętrze musi być przede wszystkim praktyczne. dlatego też polecam kolor brudny, czyli taki między płowym a burym. na brudnym nie widać brudu. prawdziwie szlachetne jest to, co pragmatyczne - jakby to mógł powiedzieć paulo coelho.&lt;/p&gt;</description>
      <author>tiferet@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>autobiografia</category>
      <guid>http://nastyku.blox.pl/2012/02/bum-cyk-cmyk.html</guid>
      <pubDate>Sat, 4 Feb 2012 16:48:51 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>być jak jane fonda</title>
      <link>http://nastyku.blox.pl/2012/01/byc-jak-jane-fonda.html</link>
      <description>&lt;p&gt;ile wytrzymałam bez vacu? niecałe 3 miesiące. sporadyczne wypady na basen i łyżwy to jednak próżniactwo. uznałam, że trzeba znów się pokatować, ale jakimś nowym typem aktywności. dobrze byłoby też popracować nad kręgosłupem (choć jednym, bo z moralnym już raczej nic nie zdziałam). dlatego też postanowiłam zacząć uczęszczać na zajęcia z fitnessu w klubie na osiedlu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;pani w recepcji uprzejmie poinformowała mnie, że z posiadaną przeze mnie kartą mogę uczestniczyć nawet w kilku zajęciach dziennie. nie wykryłam w jej tonie złośliwości, uznałam więc, że muszę wyglądać albo na olimpijkę albo desperatkę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;wróciwszy do domu, zasiadłam do słownika pojęć i rozszyfrowałam, ból których mięśni skrywa się pod tajemniczymi nazwami: abt, tbc, shape, fat burning, stretching etc. ostatecznie wybrałam te, które powinny sadełko przekuć w kaloryferek, a wątły kręgosłup w żelazną konstrukcję.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;dokonawszy rejestracji na 3 zajęcia, w nagrodę wciągnęłam sernik. z dokładką!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;dziś, po pierwszych dwóch zajęciach, nie mogąc za bardzo siedzieć (moje pośladki!) ani śmiać się (mój nowoczesny kaloryferek - bez żeberek!), uważam, że mogłam wziąć podwójną dokładkę. nic to, najwyżej wytnę sobie jakieś żebro... chyba freud miał rację, pisząc:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://nastyku.blox.pl/resource/Jane_Fonda.jpg" alt="" width="400" height="398" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; sport jest sublimacją popędu do przyglądania się i tendencji: sadystycznych,  ekshibicjonistycznych, homoerotycznych i erotyki ruchowej.&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>tiferet@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>autobiografia</category>
      <guid>http://nastyku.blox.pl/2012/01/byc-jak-jane-fonda.html</guid>
      <pubDate>Sat, 28 Jan 2012 16:27:43 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>w paszczy szefa</title>
      <link>http://nastyku.blox.pl/2012/01/w-paszczy-szefa.html</link>
      <description>&lt;p&gt;miałam już szefową rodem z piekła - istny "diabeł ubiera się u prady". miałam szefa - klona dr house'a, uważającego wszystkich za idiotów. zanosi się, że będzie następny. kto tym razem?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://nastyku.blox.pl/resource/lion.jpg" alt="" width="410" height="520" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;nie drażnij mnie stary, nie takich dyrektorków jak ty już pożarłam...&lt;/p&gt;</description>
      <author>tiferet@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>autobiografia</category>
      <guid>http://nastyku.blox.pl/2012/01/w-paszczy-szefa.html</guid>
      <pubDate>Fri, 27 Jan 2012 21:39:15 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>czarująca pani domu</title>
      <link>http://nastyku.blox.pl/2012/01/czarujaca-pani-domu.html</link>
      <description>&lt;p&gt;coraz częściej dochodzę do wniosku, że powinnam zacząć pisać alternatywny poradnik dla gospodyń. czyli, czego perfekcyjna pani domu próbować nie powinna, a jak już się zdarzy - jak z gracją obrócić sytuację w żart, bo o ratowaniu jej raczej mówić nie można. wszak już oscar wilde pisał, że kobiety winny umieć popełniać czarujące błędy, inaczej są tylko samicami.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;już nawet nie mówię o tym, że nieustannie wkładam parzystą liczbę skarpetek do pralki, a wyjmuję nieparzystą. głównie dotyczy to moich, bo Grześ ma system wkładania jednej w drugą, co zapobiega ich rozkompletowaniu. choć, muszę się pochwalić, że i ten system udało mi się ze dwa razy obejść. na drodze od kosza na brudy z łazienki do pralki w kuchni potrafiła mi się któraś lewa czy prawa skarpeta zdematerialiozować. potem w magiczny sposób znajdywałam ją np. za wspomnianym koszem. nie pytajcie, jak to robię, ale na pewno jest jakieś naukowe wytłumaczenie!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;ostatnio udało mi się pomylić ajax z pronto. umówmy się, to nie tragedia. da się przeżyć, gdy kuchenny blat pachnie jak panele podłogowe. grunt, że czyste, prawda? gorzej było z kwaśnym ciastem, kiedy to pomyliłam przepis na ciasto jogurtowe z sernikiem i źle wyliczyłam ilość substancji słodzącej. ale mam już na to sposób - odpowiednia warstwa miodu niweluje każdy, nawet najdziwniejszy smak. w przypadku potraw słonych doradzam ketchup.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;a i polecam mój patent na przelewanie kwiatków. trzeba nasypać bardzo dużo ziemi do donicy, tak, żeby się prawie wysypywało. no wtedy nie sposób przelać, bo już po dawce wielkości łyżeczki od herbaty zaczyna się wodospad po parapecie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;mam jeszcze kilka takich trików. ale wszystkich zdradzać naraz nie będę. wszak chyba już  wypadłam czarująco?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://nastyku.blox.pl/resource/6a00d83451bdba69e20134864120fa970c450wi.jpg" alt="" width="450" height="348" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; i pamiętaj, kochana, jak nam znów wyjdzie zakalec, to mów, że to gâteau &amp;#65279; de moisissures &amp;#65279;, a przepis masz od koleżanki z francji. dyskusja na pewno zejdzie na kwestię prawidłowej wymowy.&lt;/p&gt;</description>
      <author>tiferet@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>recepty na życie</category>
      <guid>http://nastyku.blox.pl/2012/01/czarujaca-pani-domu.html</guid>
      <pubDate>Fri, 20 Jan 2012 20:52:31 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>sposób na telemarketera</title>
      <link>http://nastyku.blox.pl/2012/01/sposob-na-telemarketera.html</link>
      <description>&lt;p&gt; znalazłam nowy sposób na szybkie zakończenie rozmów w stylu - czy jest pani zainteresowana naszym doradztwem finansowym? mówię: nie, dziękuję, mój mąż jest doradcą finansowym. nieźle zbija z tropu!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; można też poczekać, aż dzwoniący wyprztyka się z argumentów. kiedy namawia cię na pożyczkę lub kredyt, na podsuwane porpozycje niezmiennie, jednostaje odpowiadasz: nie, nie myślę o nowym mieszkaniu  / domu / samochodzie / wycieczce . kiedy w końcu słyszysz: a le na pewno ma pani jakieś niezrealizowane marzenie! , mówisz: właśnie ostatnie zrealizowałam , troszkę się pan spóźnił.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;tyle że pierwsza metoda jest szybsza, druga raczej na takie dni, kiedy mamy ochotę się poznęcać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://nastyku.blox.pl/resource/at_the_beach_400x400.jpg" alt="" width="313" height="400" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;słucham? czy potrzebuję pożyczki? nie, dziękuję, potrzebuję służby. nie chciałaby pani zmienić pracy na lepszą?&lt;/p&gt;</description>
      <author>tiferet@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>recepty na życie</category>
      <guid>http://nastyku.blox.pl/2012/01/sposob-na-telemarketera.html</guid>
      <pubDate>Fri, 13 Jan 2012 11:47:46 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


