zapiski na styku obserwacji i prowokacji, cynizmu i liryzmu, blagi i powagi
Wpis
wchodzę rano do pracy. w recepcji zamiast stolika i dwóch krzesełek dla gości stoi na wpół ubrana choinka.
ja: o, choinka! i teraz co rano będą pod nią leżały prezenty, tak? to może przestanę się spóźniać...
kolega: prezenty? wymówienia.
ja: cofam.
nawet nie chcę wiedzieć, jaką metodą zostanie uśmiercony karp na pracową wigilię.