zapiski na styku obserwacji i prowokacji, cynizmu i liryzmu, blagi i powagi
Wpis
miałyśmy iść z kają w krzaki na wigilijnego browarka (krzaki to taka nasz familiarna nazwa dla pubu na styku mojego i jej osiedla). ostatecznie jednak zboczyłam do jej domu i taka już zoboczona pozostałam do końca wieczoru. w pewnym momencie kaja zapytała mnie, czy jestem na portalu nasza klasa. ja nie, ale moi rodzicie się wciągnęli - odpowiedziałam. od paru tygodni nie mogę ich odciągnąć od komputera.
rodzice odnaleźli pojedynczych, starych znajomych i teraz opowiadają mi z wypiekami na twarzy, że ten to ma stadninę koni, a tamten trzy razy się rozwiódł... ale to jeszcze nic. mojej mamie tak się spodobało organizowanie klasy (muszą ją dopytać, czy kiedyś była przewodniczącą klasy, bo wyraźnie ma zadatki), że wysłała maile do wszystkich koleżanek ze szkoły z uprzejmym przykazem zalogowania się na stronie. zabawa tak ją wciągnęła, że już nawet pisze za tatę do jego kolegów! a jak się zaczęłam z tego podśmiewywać, powiedziała poważnym tonem: ja mu tylko pomogłam się zalogować. a dziś moją rączką wysłał życzenia świąteczne kolegom.
moją zwykłą ludzką ciekawość w pełni zaspakaja grono. jeszcze mam facebooka, ale zapominam o nim i nie mogę zrozumieć idei takiej opcji, jak np. poke a friend. równie to dla mnie wydumane co blimp na gronie. może już za stara jestem na takie rzeczy? tak czy siak, przed naszą klasą jeszcze się bronię. ale nie mniej gorliwie niż użytkownicy tego portalu nalegam, by administratorzy podkręcili serwer, coby się strona szybciej ładowała. bo inaczej będę zmuszona założyć rodzicom jakąś blokadę czy coś!